Mozaika w kuchni

Śnieżnobiałe płytki na ścianach, śnieżnobiałe płytki na podłogach, śnieżnobiałe obrusy i firanki, oraz meble pokryte białym laminatem... A w tle tej powalającej sterylnością przestrzeni – zdesperowana żona, matka i kura domowa w jednym, która prawą ręką miesza konfiturę, lewą – karmi grymaszące dziecko, a wygiętą w akrobatycznym szpagacie nogą - zmywa zabrudzenia na zlewozmywaku... Ech!

Na szczęście, obraz „kuchni – nadanego odgórnym edyktem królestwa kobiet” odchodzi do lamusa, a kuchnia sama w sobie – to dzisiaj ani nie nudna biel, ani nie moda na jedno kopyto. Kuchnia, to miejsce ciepłe i eleganckie, w którym każdy czuje się doskonale, a sterylność schodzi na dalszy plan.

Mozaika ozdabiająca kuchenne ściany, to pomysł na to, jak nadać temu pomieszczeniu nie tylko klimatu ciepła, ale i modnej oryginalności. Zresztą, wszelkiej maści dekoracje ścienne – obrazy do kuchni, obrazki, fototapety – podkreślają charakter wnętrza i nadają mu konkretnego stylu. Ale nic innego tak, jak dobrze dobrana mozaika – nie potrafi zagwarantować, że efekt końcowy takich  kuchennych, designerskich rewolucji, będzie wprost doskonały!

Mozaika przeżywa dzisiaj swój renesans i wraca na szeroko rozumiane salony. Dzieje się tak przez wzgląd na dostępność materiałów, rozwój technik i łatwość montażu mozaikowych połaci. Bo żeby pozwolić sobie na domową, klasyczną mozaikę – nie trzeba posiadać nielimitowanego debetu bankowego, ani kilkunastu lat doświadczenia w cierpliwym i niezłomnym kładzeniu kolorowych kostek na pionowe i poziome płaszczyzny. Współczesną mozaikę kupujemy w sklepach z płytkami ceramicznymi lub zamawiamy za pośrednictwem internetu. Wybieramy motywy, wzory i kolory spośród dostępnych katalogów lub decydujemy się na mozaikę ze zdjęcia, które nadrukowywane jest wprost na kafelki. Najważniejsze jest jednak to, że finalna, zamówiona mozaika – dostarczana jest nam na wygodnej siatce, dzięki której montaż dekoracji staje się dziecinnie prosty.

Dzięki tym wszystkim udogodnieniom, na naszych kuchennych ścianach mogą zagościć wzory antyczne, motywy biblijne, modne pipetki czy szachownice, a nawet – mozaikowe zdjęcia, które – pomijając szczeliny między tworzącymi je, drobniutkimi kafelkami – do złudzenia przypominają nowoczesne fototapety czy modne okleiny ścienne. Dlatego też, planując remont kuchni, niezależnie od designerskiego zamysłu – warto pokusić się o zakup kuchennej mozaiki, która jak nic innego stworzy w pomieszczeniu pożądany klimat i nada mu szlachetnego rysu. 

Mozaika – ku chwale ekstrawagancji!

Dla wszystkich tych, u których samo wspomnienie klasycznej, eleganckiej łazienki wywołuje atak apopleksji – doskonałym rozwiązaniem będzie łazienka kreatywna, nowatorska, po prostu – podkreślająca szalony indywidualizm jej właścicieli.

 

Lazur morza ściennych kafelków, biel muszelek, muszli klozetowych i innych sanitariatów, a do tego - pisakowe dywaniki... Czy każda, inspirowana morskimi falami łazienka musi być nudna? Nie, nie każda! Wystarczy, ze postawimy na kicz. Ale nie „byle jaki”, tylko kicz zamierzony... 

 

 PODPIS lic. CC photo wallyg

 

Powyższa mozaika, to szalony sen Andy Warhola, który przysnął w jednym łóżku z surrealistycznym Salvadorem Dalim. Komiczne, wynaturzone, morskie stwory z wybałuszonymi oczami to zupełnie nowe spojrzenie na łazienkę urządzoną w zgodzie z szumem morskich fal. O tym, czy jest to kicz –  każdy zdecydować powinien sam. Tak samo jak o tym, czy jeśli już jest to kicz, to jego mozaikowe umieszczenie w formie łazienkowego obrazu było celowe, zamierzone czy może kompletnie, błogo  nieświadome...

 

 A jeśli kreatywnych aranżerów odstrasza nawet tak warholowski obraz morskiej łazienki, warto postawić na łąkę. Zieloną, rzecz jasna.

 

lic. CC photo underdutchskies

 

Bo kto powiedział, że mozaika musi ozdabiać sklepienia, ściany i podłogi? Mozaika dzisiaj, to zarówno nowoczesne obrazy, modne fototapety, drobne kafelki, które zadrukowywane są na kształt fotografii i zupełnie szalone elementy dekoratorskie. Mniejsze, większe lub... całkowicie ogromne, jak powyższa krowa, której mozaikowy obraz stanowi część tradycyjne (i na oko – bardzo komfortowej i w gruncie rzeczy klasycznej) kabiny prysznicowej. 

 

Trzymając się znienawidzonej i nudnej klasyki, a raczej – klasycznego garnituru, można połączyć eleganckie kafelki na wysoki połysk z popkulturową bombą...

 

lic. CC photo silverfuture

 

Uwieczniony na powyższej mozaice łazienkowej Justin Timberlake to czołowa postać amerykańskiej ligi gwiazd. A przy okazji – lider rankingów, wyłaniających ulubieńców damskiej części publiczności. I o ile Paniom – kąpiel w towarzystwie młodego boga w białym garniturze może się spodobać, to Panowie poczują się zapewne skrępowani. Ale Justin Timberlake to tylko przykład na to, jak w prosty sposób można wykreować obraz łazienki w zabawowym stylu disco. Zamiast niego, na mozaice może widnieć przelany na płytki zespół Bee Gees lub fototapeta z kadrem z „Gorączki sobotniej nocy”, nad którą zamiast szablonowego oświetlenia, unosić się będzie dyskotekowa kula.   

Współczesna łazienka, współczesna mozaika

Szklana, ceramiczna, matowa, z połyskiem, jednobarwna czy multikolorowa... Po prostu – mozaika, która doskonale sprawdzała się w starożytnych łaźniach i wiktoriańskich pokojach kąpielowych. Nic więc dziwnego, że tak samo, jak było to setki lat temu – dzisiaj też upiększa współczesne łazienki. Tak samo, albo... trochę lepiej!

Bo i technika poszła do przodu, i inspiracji na mozaikowe, łazienkowe obrazy jest więcej. A i sama mozaika stała się bardziej wielofunkcyjna i podatna na wszelkie szlify i przycięcia. Nie oznacza to jednak, że straciła na swojej legendarnej trwałości! Jedyne, co współczesną, łazienkową (a raczej – łaźniową) mozaikę różni od tej pierwotnej, mezopotamskiej, czy ciut późniejszej, wiktoriańskiej, to... Justin Timberlake, fotograficzna krowa, kicz w stylu Andy Warhola, glamour, blask i wiele więcej popkulturowych bohaterów, zwierząt, rzeczy, faktur i trendów, które mogą stać się inspiracją do łazienkowej zabawy miniaturowymi kostkami mozaikowymi!  Ale zanim dojdziemy do mniej i bardziej szalonych inspiracji – zacznijmy od podstaw!

Najczęściej spotykana, łazienkowa (ale nie tylko!) mozaika, to siatka kwadracików o kilkucentymetrowych bokach. Nałożone na nich kolory składają się w atrakcyjne wzory i obrazy, które do złudzenia przypominają często modne, współczesne fototapety.

Łazienkowe mozaiki - wykonane są najczęściej z ceramiki, szkła, kamienia lub metalu. Dzięki temu, że drobne elementy mozaiki naklejane są na siatce – montaż takich paneli jest niezwykle prosty, a płaty mozaiki można dowolnie przycinać i dopasowywać do powierzchni o najbardziej nawet nietypowych kształtach. Tym samym – w trudnych do wypełniania wnękach czy łukach, mozaika sprawdza się doskonale, w odróżnieniu od chociażby standardowych płytek ceramicznych.

Oprócz siatek jednobarwnych kwadracików, na coraz większej popularności zyskują mozaiki tonalizowane, które położone na ścianie – dają efekt niezwykle atrakcyjnego melanżu kolorystycznego w wybranej tonacji. Najbardziej efektowne, wydają się być jednak mozaiki szklane, o półprzeźroczystej, bardzo świetlistej powierzchni, które komponować można w dowolne motywy, a nawet całe obrazy.

Technologicznym i najmodniejszym krzykiem sezonu, są natomiast mozaiki drukowane bezpośrednio na płytkach, na podstawie fotografii. Dzięki temu rozwiązaniu, możemy zafundować sobie iście helleńską łaźnię, w której kąpiele odbywać się będą pod czujnym okiem słynnej Wenus z Milo, albo całkiem współczesnego, wspomnianego już Justin'a Timberlake'a...

Klasyka z mozaiką w tle

 

Mozaika w łazienkach, to popularne rozwiązanie. Bo czy mogłoby być inaczej, skoro historyczną podstawą do współczesnej sztuki mozaikowego wystroju pokojów kąpielowych są antyczne łaźnie? Ale popularność łazienkowej mozaiki nie znaczy wcale, że te niezwykle kunsztowne, składające się z drobnych fragmencików obrazy, wzory i motywy dekoracyjne – muszą być sztampowe! Zresztą, czy klasyka może być nudna?

 

Moda – jak powszechnie wiadomo – zatacza cyklicznie koła. Moda wnętrzarska także czerpie z minionych epok. I o ile niektóre powroty do czasów przeszłych mogą być ryzykowne, to aranżacja łazienki w oparciu o stylistykę lat 30 – tych minionego stulecia to zawsze strzał w dekoracyjną dziesiątkę! Pod warunkiem oczywiście, że wytyczne minionego stylu potraktujemy ze zdrowym dystansem i współczesną swobodą...

 

 




















 lic. CC, photo Diamond Tech

W łazienkach inspirowanych art déco, wystrój powinien być podporządkowany funkcjonalności i zasadom klasycznej geometrii. Zdobienia i dodatki są zbędne, więc – w klasycznym, surowym wydaniu – jeśli coś już musi łazienkę upiększać, powinny być to podkreślające elegancję, błyszczące płytki mozaikowe, mocne kontrasty między kolorem ścian i glazurą, oraz chromowane elementy sanitarne.

 

 lic CC photo Diamond Tech

 

I mimo, że cały ten zestaw jest bardzo poprawny i że bez wątpienia można się w nim zakochać już od pierwszego wejrzenia, to przy okazji drugiego rzutu okiem – staje się on po prostu nudny. Ale... jest na to sposób! Niebanalny sposób na równie niebanalne przełamanie formy, który pozostaje w zgodzie z głównym trendem wnętrzarskim i koresponduje z artystycznym zamysłem twórców art déco.

 

lic CC photo  Hrossworks! 

 

Doskonałym przełamaniem eleganckiego, bardzo modnego, ale zimnego stylu  art déco, jest umieszczenie na jednej ze ścian (najlepiej w centralnym punkcie łazienki, na przykład - nad umywalką) modnej, kontrastującej fototapety lub mozaiki, której inspiracją – tak, jak w przypadku mozaiki na zdjęciu - były niewątpliwie obrazy Alfonsa Muchy. 

 

 lic CC photo Diamond Tech 

 

Pomysłem może mniej odważnym, ale także przykuwającym wzrok, jest zestawienie dwóch stylizacji – wspomnianej już, chłodnej, eleganckiej  art déco z romantycznymi i bardzo przytulnymi, trochę wiktoriańskimi akcentami. W tym wypadku, piękna i elegancka mozaika w różnych odcieniach różu, klasyczna toaletka, geometryczne lustro i chromowane dodatki ocieplają - romantyczna, staroświecka, ale bardzo przytulna zasłonka kąpielowa i inspirowana nieznacznie stylem epoki wiktoriańskiej wanna na drewnianych, zdobionych nogach. 

 

Mozaiki elewacyjne: czyżby szklane domy?

O ile wewnątrz budynków - mozaiki są spotykane na każdym kroku, o tyle na zewnątrz... już nie są zbyt popularne. A przynajmniej tak może się wydawać. Kamienne podłogi tarasów i powierzchnie podjazdów również należy bowiem zaliczyć do sztuki mozaiki. W swojej najbardziej znanej formie - obrazu złożonego z małych elementów – zdarza się ona jednak niezmiernie rzadko.*

Może warto więc ten trend zmienić? Obrazy i mozaiki elewacyjne to szalenie popularna forma zewnętrznej dekoracji ściennej w krajach takich, jak Hiszpania, Portugalia, czy Włochy. W Polsce przez chwilę moda na mozaiki pojawiła się wraz z rozwojem masowego budownictwa spółdzielczego w czasach początków Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Wówczas mozaiki zdobiły osiedlowe fontanny, przejścia w blokach - nazywane w niektórych regionach kraju "prześwitami", a nawet ściany wieżowców.

W tym samym czasie jednak dzieci w szkołach uczono, że mozaika jest techniką używaną niemal wyłącznie w starożytności, zaś na wsiach tak zwaną "podbudówkę" domów mieszkalnych przyozdabiano często... potłuczonym szkłem z kolorowych butelek. Częściowo zatopione pod powierzchnią betonu tworzyły kolorową "rozsypankę", która ożywiała szarość betonowego fundamentu.

Dziś na szczęście powoli zmienia się postrzeganie architektury zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Wystrój domu i jego otoczenia staje się równie ważne, jak wystrój sypialni lub salonu. Dlatego mozaiki znów zaczynają zdobywać przebojem serca młodych projektantów. Tym bardziej, że dziś ich wykonanie można bez problemu powierzyć specjalistycznej firmie, która na podstawie dostarczonego wzoru wykona w zasadzie dowolny obraz, na dowolnej powierzchni i w dowolnej technice - mozaiki szklanej, ceramicznej, a nawet kamiennej.

Miłośnicy Andy'ego Warhola mogą więc zafundować sobie elewację w stylu pop-art. Wystarczy tylko mozaika w kształcie słynnej zupy Campbell i już można cieszyć się wyjątkowo oryginalnym i przyciągającym wzrok domem. Wprawdzie zdaniem niektórych będzie to kicz, ale z drugiej strony ponoć "nie to ładne, co ładne, ale to, co się komu podoba". Zresztą, może lepiej się cieszyć, że mozaikę sprawił sobie fan pop-artu, a nie miłośnik męskiego aktu?

 

* Nie licząc oczywiście mało chwalebnej pozostałości po „pseudoartystycznej” twarzy epoki słusznie minionej i PRL – owskich, socrealistycznych, mozaikowych koszmarkach, ozdabiających elewację bloków z wielkiej płyty...